gallery1

Bobry to jedne z ciekawszych zwierząt żyjących w naszym kraju i jednocześnie jeden z tych gatunków, które wywołują najpoważniejsze konflikty na linii przyroda – człowiek. Są niesamowitymi inżynierami i hydrotechnikami, jest to jedyne zwierzę (po człowieku) potrafiące na taką skalę manipulować środowiskiem. Stąd cały problem.

Jeszcze niedawno bóbr był w Polsce na granicy wyginięcia, obecnie, wskutek ochrony i naturalnych procesów migracji, bóbr w wielu miejscach jest znów pospolity, choć nadal objęty częściową ochroną. Przepływająca przez naszą gminę rzeka Grabia z licznymi łąkami i zadrzewieniami stworzyły dla tego kontrowersyjnego zwierzęcia doskonałe warunki do żerowania i rozmnażania.

Bobry mieszkają prawie w każdej dolinie rzecznej i mają swoje zdanie na temat tego, jak ta dolina powinna wyglądać – zwykle inne niż zdanie gospodarujących tam ludzi. Ludzie dążą do uregulowania, wyrównania i osuszenia, bobry przeciwnie – zalewają, unaturalniają. Można zrozumieć rolnika, który nie może zebrać siana z łąki zamienionej w jezioro. Zrozumiałe są też narzekania właścicieli stawów, którym bobry rozkopują groble, hydrotechników, którzy muszą łatać podziurawione wały, meliorantów, od których wymaga się udrożnienia rowów. Domagają się odszkodowań, zabezpieczeń – i słusznie. W skali lokalnej, dla konkretnego rolnika, dla danej łąki czy pola – obecność bobrów jest problematyczna.